Fake newsy i dezinformacja – jak nie dać się oszukać
Na początku 2025 roku Zespół ds. Dezinformacji udostępnia swój raport, którego dwie tezy są zatrważające. Po pierwsze, przeciwko Polsce jest prowadzona wojna kognitywna mająca na celu wpływanie na opinie i postawy Polaków; po drugie Polska niewiele z tym robiła lub robi.1
Niby człowiek wiedział a jednak się łudził, że nie może być aż tak źle. Do całości sytuacji przyczyniają się też niedawne zmiany w platformach mediów społecznościowych, które ułatwiają taki stan rzeczy. 7 stycznia 2025 Meta zrezygnowała z fact checkerów na rzecz Community Notes (na tę chwilę dostępne tylko w USA), system moderacji został uproszczony a zasady złagodzone. Meta zainspirowała się tutaj działaniami Elona Muska, który po przejęciu Twittera wprowadził podobne rozwiązania.
Kilka dni temu zgłosiłem stronę na Facebooku, która podszywała się pod znany sklep elektroniczny. Strona wyglądała prawie legitnie, jednak jej celem było oszukanie użytkowników. Był to ewidentny scam, który w najlepszym razie tylko wyłudza dane. Facebook w odpowiedzi na moje zgłoszenie stwierdził, że nie doszukał się żadnych podejrzanych aktywności na zgłoszonym koncie.
Pomimo tego, że jest to dowód zarówno prawdziwy jak i anegdotyczny, śmiem twierdzić, że media społecznościowe nie działają i sprzyjają szerzeniu się dezinformacji oraz próbom manipulacji (na ciebie patrzę Cambridge Analytica).
Popsute są też mechanizmy państwowe, które powinny ograniczać tego typu zagrożenia. Wspomniany raport omawia działania podejmowane przez polskie struktury w celu zabezpieczenia obywateli przed rosyjską lub jakąkolwiek dezinformacją. Konkluzja jest taka, że Polska pozostawała (lub nadal pozostaje) zbyt bierna, wobec tego typu zagrożeniom, które często są bagatelizowane. Dochodzi do tego, że nawet osoby, które piastują stanowiska o wysokim stopniu odpowiedzialności (jak posłowie), sami wprowadzają dezinformacje w obieg.
Czym jest dezinformacja, misinformacja oraz malinformacja?
Aby zrozumieć działania i cele dezinformacji, na początek potrzebujemy kilka definicji, abyśmy mogli mówić o tym samym.
W mediach najczęściej słyszymy o pojęciu dezinformacji. Jednak nie jest to jedyne zagrożenie i sposób manipulacji informacją, na który możemy natrafić we wszelkiej maści komunikatach – czy to w mediach społecznościowych, rozmowie ze znajomym, telewizji czy gazecie regionalnej.
Dezinformacja to celowe tworzenie i rozpowszechnianie fałszywych lub wprowadzających w błąd treści w celu oszukania odbiorców, wpływania na postawy społeczne lub uzyskania określonych korzyści.2
Celowość działania jest tym, co odróżnia dezinformację od misinformacji. Misinformacja to tworzenie i dzielenie się informacjami nieprawdziwymi bez intencji wprowadzania innych w błąd. Osoba wprowadzająca w obieg dezinformację niezamierzoną sama nie jest tego świadoma. Może to wynikać z różnych powodów. Brak odpowiedniej wiedzy, aby rzetelnie przeanalizować informację, krótki kontakt z treścią przed jej przekazaniem dalej, czy też emocje, które trochę wyłączają krytyczne myślenie3.
Na osobny punkt zasługuje także malinformacja (mal jako przedrostek z łaciny oznacza zły, niewłaściwy, wadliwy). Malinformacja to informacja zgodna z rzeczywistością, jednak użyta w celu wyrządzenia szkody.4 Na przykład w celu zawstydzenia kogoś upublicznieniem danych o chorobie, problemach osobistych czy udostępnienie wiadomości prywatnych.
Jakie są cele dezinformacji?
Zacytuję fragment raportu: „Z analiz zleconych przez Komisję oraz jej własnych badań wynika, że prorosyjska dezinformacja w polskiej infosferze stanowi element strategicznej i zaplanowanej kampanii wojny kognitywnej prowadzonej w sposób konsekwentny, systematyczny i zaplanowany przez służby i siły zbrojne Federacji Rosyjskiej” oraz dalej „prowadzenie przeciwko Polsce wojny kognitywnej jako rodzaju agresji niemilitarnej i mającej na celu nie tylko wprowadzenie w błąd, ale także, a może przede wszystkim, wpływanie na opinie i postawy Polaków”.
Dość powiedzieć, że najszerzej zakrojone działania pojawiły się wraz z pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. Główne narracje, które pojawiają się za sprawą dezinformacji rosyjskiej, a później misinformacji mają na celu osłabienie poparcia dla Ukrainy czy destabilizację krajów, które to poparcie wyrażają. Możemy w nich znaleźć takie tezy jak to, że UE jest słaba lub opresyjna, zachodnia cywilizacja upada i jest zdemoralizowana, Ukraina to sztuczny twór i nie ma szansy wygrać czy promowanie teorii spiskowych.
Dezinformacja nie zawsze ma na celu wprowadzanie fałszywych treści jako prawdziwych. Czasem celem jest sam fakt zbudowania dużej ilości informacji, często sprzecznych ze sobą, aby trudniej było ustalić fakty lub zbudować poczucie, że prawda obiektywna w ogóle nie istnieje lub nie ma znaczenia.5 Przykładowym sposobem na to jest zrównanie specjalistów z osobami niewykształconymi w danej dziedzinie – organizowanie debat wakcynologów z agentami ubezpieczeniowymi może budować wrażenie równości wartości tych dwóch opinii.
Samo wprowadzanie błędnych informacji jest stosunkowo proste, o wiele trudniejsze jest ich obalanie. To wymaga dużych zasobów, czasu i specjalistów, a po drugiej stronie chęci do weryfikacji. Dezinformacja często jest bardziej kusząca emocjonalnie. 6
Jak bronić się przed dezinformacją?
To nie takie proste. Na co dzień przyswajamy dużą ilość informacji i nie bardzo zastanawiamy się nad ich pochodzeniem czy celem. Nie uruchamiamy krytycznego myślenia dla wszystkiego, co czytamy w Internecie, popadamy w błędy poznawcze czy wprost jesteśmy wprowadzani w błąd. Potrzebne są działania odgórne, które ograniczą ilość tych błędnych informacji, jak i szerzenie wiedzy i edukacja.
Poszukaj wiarygodnych źródeł
Facebook to nie jest dobre źródło informacji. X to nie jest dobre źródło informacji. Przypadkowy wpis czy komentarz na grupie „Osiedle Rataje – grupa mieszkańców” to także nie jest dobre źródło informacji. Warto poświęcić chwilę i poszukać dobrej jakości mediów, zwłaszcza tych, które analizują na chłodno wydarzenia i uwzględniają komentarze specjalistów.
Nie komentuj, nie przekazuj dalej
Algorytmy mediów społecznościowych działają trochę jak kula śniegowa. Czym więcej interakcji z konkretnym postem, tym staje się on popularniejszy. Lajki, dislajki, udostępnienia, nawet komentarze korygujące. To wszystko sprawia, że treść idzie w świat. Jeżeli jesteś świadomy, że dana treść jest dezinformacją, nie komentuj jej i nie przekazuj dalej.
Możesz ją zgłosić do Facebooka, zaproponować notkę społeczności na Twitterze czy też zgłosić ją do NASK: https://zglos-dezinformacje.nask.pl
Nie wierz treściom generalizującym
Generalizacja grup społecznych to też dezinformacja. Grupy (na przykład narodowości, orientacji, koloru skóry) nie są homogeniczne. Członkowie tych grup przedstawiają różne poglądy czy wierzenia. Kiedy dochodzi do zbrodni, media lubią podawać wyznanie czy pochodzenie sprawcy i z jednej strony jest to fakt. Z drugiej strony potrafi być to forma malinformacji, która następnie w komentarzach pod wydarzeniem skutkuje mową nienawiści do konkretnej grupy. „Ukraińcy chcą…”, „osoby LGBT+ są…”, „Polacy to…”.
Emocjonujące nagłówki
Clickbait stał się tak powszechny, że prawie nie zwracamy na niego uwagi. Jednak dobrą praktyką jest nieklikanie w tego typu nagłówki. Samo stosowanie clickbaitów dyskredytuje wiarygodność źródła (czy to portalu, czy osoby). Warto poszukać nowego, przede wszystkim lepszego, miejsca na czerpanie informacji.
Kto na tym zyskuje?
Zastanów się, kto zyskuje na danej informacji. Jeżeli celem lub skutkiem treści jest zasianie paniki, strachu, polaryzacja społeczeństwa, osłabianie wiarygodności instytucji publicznych – warto sobie zadać pytanie: komu służy szerzenie tych informacji. To często może być wskazówka pochodzenia treści.
Nie czytaj komentarzy na Facebooku
To taki tip na koniec. To, co dzieje się w komentarzach, jest po prostu straszne. Na porządku dziennym możemy spotkać mowę nienawiści pod postami niemającymi nic z komentarzami wspólnego (na przykład pod postem promującym Dni Fantastyki przeczytałem nienawistną tyradę do osób LGBT+). W komentarzach dotyczących publicznych postów o szerokim zasięgu nie jesteśmy w stanie (i zapewne nie chcemy też na to poświęcać czasu) zweryfikować pochodzenia autorów.
Jak weryfikować informacje?
Kiedy nie jesteśmy pewni prawdziwości danej informacji, warto ją najpierw zweryfikować. Jako najprostszy sposób, na start może posłużyć do tego Wikipedia (nie twierdzę, że nie ma błędów, jest jednak często moderowana przez specjalistów w danych dziedzinach). Warto natomiast wyszczególnić instytucje zajmujące się weryfikowaniem fake newsów: demagog.org.pl, fakenews.pl, Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO, konkret24.tvn24.pl, odfejkuj.info.
Podsumowanie
Dezinformacja nie jest w żadnym wypadku zjawiskiem nowym. W erze cyfrowej nabrała niespotykanej dotąd skali i szybkości. Jej celem nie zawsze jest po prostu wprowadzenie w błąd – często cel ten jest bardziej zawiły. Polaryzacja, powolne pogrążanie struktur państwa i wiarygodności. Niestety, zarówno państwowe mechanizmy ochrony, jak i metody samych platform społecznościowych okazują się niewystarczające.
Ostatecznie każdy z nas jest uczestnikiem infosfery i to czy będziemy wspierać rzetelne źródła, ma realny wpływ na jakość debaty publicznej i bezpieczeństwo społeczeństwa.
1 Komisja do spraw badania wpływów rosyjskich i białoruskich na bezpieczeństwo wewnętrzne i interesy Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2004–2024, Raport Zespołu ds. Dezinformacji, 10.01.2025, całość
2 Dezinformacja, misinformacja i malinformacja – czym się różnią? https://www.nask.pl/magazyn/dezinformacja-misinformacja-i-malinformacja-czym-sie-roznia, data publikacji 22.04.2025, dostęp: 29.09.2025
3 Daniel Kahneman, Pułapki myślenia, Media Rodzina 2012, s. 186-197
4 Dezinformacja, misinformacja i malinformacja – czym się różnią? https://www.nask.pl/magazyn/dezinformacja-misinformacja-i-malinformacja-czym-sie-roznia, data publikacji 22.04.2025, dostęp: 29.09.2025
5 Yuval Noah Harari, Nexus – krótka historia informacji, Wydawnictwo Literackie 2024, s. 23
6 Yuval Noah Harari, Nexus – krótka historia informacji, Wydawnictwo Literackie 2024, s. 150